Słońce w górach potrafi zaskoczyć wtedy, gdy nikt nie myśli o wakacjach. Chłodne powietrze, wiatr i śnieg często dają złudne poczucie bezpieczeństwa, bo skóra nie nagrzewa się tak szybko jak na plaży. Promieniowanie UV nadal jednak działa. Twarz, usta, nos, uszy i dłonie mogą zareagować zaczerwienieniem, pieczeniem albo silnym przesuszeniem nawet po krótkim spacerze.

Wysokość zwiększa kontakt skóry z promieniowaniem

Im wyżej nad poziomem morza, tym większa ekspozycja na promieniowanie ultrafioletowe. Atmosfera filtruje mniej promieni, dlatego skóra mocniej odczuwa słońce na szlaku niż w mieście. W Tatrach dotyczy to nie tylko długich tras, ale też spacerów po odsłoniętych ścieżkach, postojów przy punktach widokowych i zimowych aktywności na stoku.

Latem ryzyko wydaje się oczywiste, ale wiosną, jesienią i zimą wiele osób rezygnuje z kremu z filtrem. To błąd szczególnie przy jasnej karnacji, skórze wrażliwej, skłonności do przebarwień albo po zabiegach kosmetycznych. Filtr UV warto nałożyć rano, jeszcze przed wyjściem z pensjonatu, hotelu lub apartamentu.

Śnieg odbija promienie i wzmacnia ich działanie

Zimą skóra dostaje promieniowanie z dwóch stron: bezpośrednio ze słońca oraz z odbicia od śniegu. Najszybciej reagują miejsca wystawione na wiatr i światło, czyli policzki, nos, czoło oraz usta. Dlatego krem ochronny i pomadka z filtrem powinny znaleźć się obok rękawiczek, gogli i ciepłej czapki.

W turystycznej kosmetyczce dobrze mieć produkty, które łatwo nałożyć także poza łazienką. Krem w małej tubce, sztyft ochronny i balsam do ust zajmują mało miejsca, a pomagają podczas postoju na trasie. Osoby, które zapomniały takich produktów z domu, często szukają hasła sklep z kosmetykami na Krupówkach, żeby szybko uzupełnić brakujące rzeczy przed kolejnym wyjściem.

Wiatr i mróz osłabiają barierę skóry

Górski wiatr wysusza skórę, a niska temperatura może nasilać uczucie ściągnięcia. Gdy do tego dochodzi słońce, skóra szybciej traci komfort. Sam filtr UV może nie wystarczyć, jeśli produkt ma lekką, letnią formułę. W chłodniejsze dni lepiej sprawdzają się kremy ochronne o bogatszej konsystencji, które łączą ochronę przeciwsłoneczną z pielęgnacją.

Usta wymagają osobnej ochrony. Cienka skóra warg łatwo pęka, zwłaszcza podczas oddychania przez usta na podejściu lub w czasie jazdy na nartach. Pomadka z filtrem i składnikami natłuszczającymi powinna leżeć w kieszeni kurtki, nie na dnie walizki.

Filtr UV przydaje się także przy zachmurzeniu

Chmury zmniejszają odczucie ciepła, ale nie blokują całego promieniowania UV. W pochmurny dzień łatwo spędzić kilka godzin na zewnątrz bez nakrycia głowy i bez kremu. Skóra może zaczerwienić się dopiero wieczorem, gdy trudno już cofnąć skutki ekspozycji.

Przed wyjściem warto sprawdzić nie tylko temperaturę, ale też indeks UV. Jeśli plan obejmuje dłuższy spacer, stok, taras widokowy albo przejście odsłoniętą trasą, filtr SPF 30 lub SPF 50 będzie rozsądnym wyborem. Produkt trzeba nałożyć w odpowiedniej ilości i ponawiać aplikację, szczególnie po poceniu, otarciu twarzy szalikiem lub dłuższym pobycie na śniegu.

Dzieci potrzebują prostszej i częstszej ochrony

Skóra dzieci jest delikatniejsza niż skóra dorosłych, dlatego szybciej reaguje na słońce, wiatr i chłód. Przed rodzinnym spacerem warto zabezpieczyć policzki, nos, uszy i usta dziecka. Najlepiej wybrać kosmetyk przeznaczony dla najmłodszych, o wysokim filtrze i wygodnej formule. Sztyft bywa praktyczny, bo łatwo użyć go bez brudzenia rąk.

Dziecko nie zawsze powie, że skóra piecze albo jest napięta. Dorosły powinien sprawdzić ochronę podczas przerwy, podobnie jak czapkę, rękawiczki i zapas picia. W górach drobne zaniedbania szybko wpływają na samopoczucie całej rodziny.

Krem z filtrem nie jest kosmetykiem wyłącznie na plażę. W Zakopanem przydaje się przez cały rok: na szlaku, na stoku, podczas spaceru po centrum i w czasie odpoczynku na świeżym powietrzu. Dobrze dobrana ochrona przeciwsłoneczna pomaga uniknąć pieczenia, przesuszenia i podrażnień, a jednocześnie pozwala spokojniej korzystać z górskiego dnia, niezależnie od pory roku.